Archiwum październik 2008

 
 

Pielesze

Teraz jestem w domu. Gorąca pyszna kawa paruje w zasięgu mojej dłoni. Do kawy kuszą ciasteczka wypiekane wspólnie przez moich rodziców. Te parę dni poświęcam najbliższym i słodkiemu lenistwu na łonie rodziny.
No może nie zupełnie lenistwu. Opracowuję wizualnie naszą podróż (logo, plakat, wygląd strony). Doskwiera mi brak netu, ze wszystkim biegam do znajomych skąd to, co przygotuję puszczam dalej w świat, czyli do Wojtka.


Czytaj całość…

Ostatnia sesja

Kilka dni temu robiłem sesje z moją ulubioną modelką i przyjaciółką Olą. Efekty poniżej, oraz na moim blogu fotograficznym www.santuri.pl


Czytaj całość…

Już niebawem ruszamy

Pewien Pan Wojtek, który napisał kilka poczytnych książek o Ameryce Południowej pisał że na pierwszą wyprawę do Ameryki Południowej sprzedał lodówkę.  My sprzedaliśmy samochody.  Na bilety powinno starczyć. Zaczynamy od Buenos Aires.  A wiec plan jest taki aby posiedzieć miesiąc – dwa w Argentynie, potem Chile, Boliwia i Peru, może Brazylia. Podróż jest bez większego planu. Spontaniczność i kontakt z miejscowymi zawsze wydawał mi się najlepszą formą podróży a zasada języka za przewodnika niesamowitym źródłem nowych kontaktów i wiadomości. Przygotowania do wyjazdu oparły się przede wszystkim na nauce hiszpańskiego, aby móc to wcielić w życie. Poza tym było trzeba zająć się  zbieraniem funduszy. Najpierw był plan, aby szukać sponsorów potem na zarabianiu samemu.  Plan A nie wypalił, plan B zrealizowany. Jest jeszcze plan C, ale o tym w innym miejscu.


Czytaj całość…

Pożegnań czas

Trochę pożegnań za mną, jeszcze trochę przede mną.
Jak zawsze smutno się rozstawać, choć radośnie witać nowe. W duszy na zmianę gra tęsknota i pragnienie nowego. Tak wiele się tu zmieni, kiedy mnie nie będzie, ja się zmienię, gdy będę gdzieś indziej. Choć chciałabym być w kilku miejscach na raz i robić kilka rzeczy jednocześnie wiem, że się nie da, a choć czasem próbuję, dzieje się to z krzywdą dla kogoś, dla czegoś i dla mnie samej. Więc dziś żegnam się z Poznaniem i życiem, jakie znam od lat.


Czytaj całość…

Pytanie

Pytanie, jakie usłyszałam na początku tego roku: “(…) pojedziesz ze mną?”, było dla mnie spełnieniem jednego z większych marzeń. Chwili nie trwały wątpliwości, właściwie wątpliwości nie było.


Czytaj całość…