Salar de Uyini, dzien 3 i 4

Na zdjeciach:

Flamingi, drzewo bablaste, drzewo ze skaly, kilka wulkanow i gor, zwierzat i my, aha i awaria naszego samochodu


 
 
 

6 Responses to “Salar de Uyini, dzien 3 i 4”

  1. ewa w.
    11. luty 2009 at 09:22

    Jak cudnie!! dobrze Was widziec po kilku dniach milczenia usmiechnietych i zadowolonych. calusy

  2. zuz
    11. luty 2009 at 09:29

    hehe, zdjęcie w okularach i to małe cos wciśnięte w skale - bomba :)

  3. Ania
    13. luty 2009 at 13:59

    Wyglądacie na prawdziwie spalonych słońcem, jednak o wiele radośniej niż u Michałkowa!:-)Oby tak dalej…Czekam opowieści dziwnej treści.

  4. Ania
    13. luty 2009 at 14:01

    Zapomniałam dodać, że drzewo bablaste wygląda zupełnie jak śpiący Hulk!Nierealnie….

  5. Tom
    13. luty 2009 at 18:26

    Super fotki, jestem pod wrażeniem ,jak również cała wyprawa to niesamowita przygoda, wszystkiego dobrego trzymajcie się ciepło.pozdrowienia z Poznania p.s w Poznaniu zimno , opady z nieba , spadki na giełdzie.

  6. Carlos
    14. luty 2009 at 01:26

    że wyjazd był fantastyczny, mamy przyjechać dzisiaj w Santiago, greetings from Chile.

    Ale y Carlos.

Zostaw komentarz