Czas znów tak szybko biegnie. Kurczy się z zastraszającym przyspieszeniem, a my wciąż w drodze. Już piąty miesiąc. Przedwczoraj rano wylądowaliśmy w Huanchaco malej turystycznej miejscowości tuż przy Trujillo na północy Peru. W końcu zafundowaliśmy sobie dzień wielkiego „nic nie robienia”. Jest spokojnie i ciepło, ładny przytulny pokój w hotelu (zbyt wiele w naszej podróży ich nie było), okno z widokiem na ocean (jak cię ciut wychylić), zaraz obok wielka piaszczysta plaża (wcale nie zatłoczona), palmy nad nami, wokół wszelkie wielobarwne kwiecie i ciepło lub bardzo ciepło. Przyjemnie, nieco urlopowo. Ostatnie dni zaś, kiedy zaniedbałam wszelkie pisanie przejechaliśmy spory kawał tego pięknego kraju, w którym jesteśmy, w kierunku naszej drogi powrotnej.
Z Cuzco pojechaliśmy do Arequipa stamtąd do Nazca dalej do Limy i w końcu do Trujillo i miejsca, w którym pisze te słowa – do Huanchaco.
Czytaj całość…