Archiwum luty 2010

 
 

nad Gangesem było tak ….

Dwa dni temu stanęłam nad Gangesem. Wielki Ganges, święty Ganges, Ganges ściek. Rzeka – matka, rzeka  życie - i nawet coś w niej żyje – tak twierdzi Wojtek – nie miałam szczęścia zobaczyć, miałam szczęście nie odczuć. Wielu się w niej kąpie, bo taka kąpiel święta jest. Poza tym jednak, poza cudownymi wierzeniami i piękną otoczką kolorowych rytuałów odprawianych przez wypomadowanych braminów, poza nadzieją w oczach niektórych zanurzających swe czyste ciała w zielonej wodo – mazi jest brud i bieda słaniająca się z głodu, bieda żebrząca, błagająca, oszukująca, kradnąca, wykorzystująca. A nad nią amerykański luz, japońskie fotografie, turystyczna ślepota i polskie : „czego on chce…”. Ignorancja goni się z nędzą w nierównym wyścigu.
Czytaj całość…

moje pierwsze spotkanie z Indiami

Moje pierwsze spotkanie z Indiami nastąpiło już kilka dni temu. Pędzący czas jest równie przytłaczający jak hałas, tłum i natarczywość niektórych ludzi. Brniemy trasą bardzo turystyczną - zobaczyć to, co zobaczyć należy. Za tydzień zjedziemy z tego szlaku, do ludzi. Dziś jednak wyruszamy dalej w stronę kolejnych zabytków, których coraz więcej zapisuje się w mojej pamięci. Bo zaczęliśmy właśnie od nich: Indian Gate, Pałac Prezydencki w Delhi, Qutub Minar, Red Fort, Jama Masjit, Taj Mahal, Fort Agra i kilka innych pomniejszych.
Czytaj całość…