Archiwum kategorii boliwia

 
 

Jezioro TitiKaka (Copacabana, Isla del Sol, Puno)

 

 W tym wpisie mozecie zobaczyc kilka ujec z regionu Jeziora Titikaka. Co mi sie najbardziej  podobalo to niesamowite chmury. Rano i wieczorem pelne deszczu, ciezkie i ciemne, w poludnie jasne i pelne kontastow. Tubylcy troche nieprzyjazni, chyba maja za duzo turystow. 

Na zdjeciach trzy miejsca: Copacabana - zdjecia gory popcornu i calvarii z krzyzami, Isla del sol- chlopak z lama, swinia  i drogi inkow i ostatnie to Puno juz po stronie Peru - plywajace wyspy i starsza kobieta mielaca zierno.. 

 

 

Góry i doliny Isla Del Sol (Titicaca)

Dziś nie zafunduję opisów przygód większych, czy mniejszych. Raczej spokojnie spędziliśmy ostatnie kilka dni, blisko przyrody, blisko, a nawet wśród jeziora Titicaca.
Czytaj całość…

Droga do Copacabany

Jesteśmy w Copacabanie. Karnawał się kończy, choć dające się słyszeć tu i tam dźwięki orkiestry, serpentyny, baloniki i inne ozdoby, które można znaleźć na każdym kroku  jeszcze tego nie zapowiadają.


Czytaj całość…

Karnawał na mokro

Ja miałam dość, ale wszyscy w kolo bawili się wyśmienicie. Tysiące widzów na ławeczkach wzdłuż ulic, na krzesełkach wystawionych przed domy, w oknach okolicznych zabudować, w cieniu straganów i straganików, a połowa z nich uzbrojona – w baloniki z wodą, w różnego kalibru pistolety na wodę, w butle z pianką. Woda lała się niemal bez przerwy, strumieniami większymi i mniejszymi, silniejszymi i ledwie tryskającymi, rozpryskiwała się na głowach, plecach, butach pozostawiając po sobie mały kolorowy flak rozerwanego balona, a do tego piana biała - gęsta, czasem nawet pachnąca - na twarzach, głowach, w oczach, na dłoniach, plecach, wszędzie.
Czytaj całość…

Karnawał w Oruro - Boliwia

Wczoraj byliśmy na największym karnawale w Boliwii !!! Do miasta zjechalo sie ponad 28 tysięcy tańcerzy , 10 tysięcy grajków i ponad 400 tysięcy gości. Ogromna fiesta!! Jest to drugi pod wzgledem wielkości po Rio karnawał w Ameryce Południowej.


Czytaj całość…

Cochabamba - kilka ujęć z ulicy

Cordillera De Los Frailes i mała przygoda

Jeszcze nie wiem jak wygląda najbardziej niebezpieczna droga świata, która łączy La Paz z Coroico, ale tę, którą jechaliśmy wczorajszego popołudnia polecam wszystkim spragnionym mocnych wrażeń. Nasza droga łączyła miejscowość Potolo z Sucre.
Środek transportu – wystarczy autobus, ale równie popularna – zwłaszcza wśród miejscowych jest ciężarówka (tego też spróbowaliśmy, ale po kolei). Miejsce – polecam przy oknie od strony przepaści lub na boku naczepy ciężarówki również od strony przepaści. Pora roku – nie znam innych, ale ten czas teraźniejszy myślę, że jest odpowiedni - lejąca się ze zboczy woda malowniczo podmywa i wymywa fragmenty drogi urozmaicając podróż.


Czytaj całość…

Market w Tarabuca, nieopodal Sucre

 

 

 

 


Czytaj całość…

Scenka boliwijska nr 3

Co robią? – rzucają balonikami z wodą, strzelają z pistoletów wodnych, pryskają jakimiś bliżej nie określonymi piankami. Kto to robi? - od najmłodszych do tych w sile wieku, przeważająca większość mieści się jednak w skali od podstawówki do liceum. Po co to robią? - dla zabawy, dla ogólnej radości, aby poderwać płeć przeciwną.
Czytaj całość…

Chłód Potosi

Potosi przyjęło nas chłodem i deszczem. Na ulicach mokro, deszczowo, chłodno, wydawało się, że było zimniej niż było. W hostelu sucho, ale temperatura niższa niż na ulicach. Miasto, tłumy ludzi i masy samochodów przeciskających się między ludźmi w hałasie klaksonów w gwarze głośniejszych i bardziej cichych wymian zdań.
Czytaj całość…