Santiago, kilka ujęć z ulicy
![]()






Edyta Moczulska i Wojtek Wojcik
Chiloe opuściliśmy bez żalu. Ciekawie było, ale nie pojechaliśmy tam mieszkać. Czas zdaje się pędzić coraz szybciej, a dzięki opowieściom ludzi, których spotykamy, miejsc które chcielibyśmy zobaczyć przybywa. Dziś ostatni dzień jesteśmy w Santiago, po drodze odwiedziliśmy Pukon i Park Narodowy Huerquehue.
Czytaj całość…
![]()
![]()
CHILOE: WYSPA, LUDZIE I MARISCOS
Chiloe słynie z mariscos, zabytkowych drewnianych kościołów, domów zwanych palafitos oraz wielkiej życzliwości i gościnności jej mieszkańców. Jest największą wyspą w Chile, oddaloną nie więcej niż milę morską od stałego lądu i w niczym nie przypomina reszty kraju.
Święta, święta i po świętach i po sylwestrze i po pierwszych dniach nowego roku, który zmienił tylko tyle, że inaczej zapisuje się datę. Przemieściliśmy się nieco w tym czasie, były parki, miasteczka i miasta, ludzie, zabawa i taniec.
Czytaj całość…
![]()
Od kilku dni jestesmy w Chile na wyspe Chiloe. Duzo tutaj skorupiakow.. mniam.. mniam



Nie powiem, że było łatwo. Dla nas – nie wprawnych piechurów górskich - to był nie lada wysiłek. Miałam chwile załamania. Nie raz zrzucałam mój plecak na ziemię w duchu klnąc każdy dodatkowy metr, który dzielił nas od kolejnego miejsca postoju na małe nie sycące „co nieco”, od kolejnego campingu i od końca tej wyprawy. Nawet przez chwilę jednak nie wątpiłam, że warto. To, co oglądaliśmy przez ostatni tydzień było piękne, urzekające, wspaniałe. Z perspektywy ciepłego pokoju, z poziomu wygodnego łóżka, wymęczonych stóp wygodnie opartych na poduszce czuję dziś tylko satysfakcję.
Czytaj całość…
![]()
To bylo cos!!! 7 dni wedrowki, ponad 100 kilometrow w nogach!!!, bajkowe widoki , bole stop, spanie w namiocie, kapiele w gorskich strumieniach, kilka ujec z ktorych jestem naprawde zadowolony.
Wczoraj wrocilismy z treku w Parku Narodowym Torres del Paine. Tydzien temu pisalem ze spodziewam sie czegos wyjatkowego i faktycznie porownujac to do innych gor jakie widzialem a widzialem ich juz calkiem sporo, Torres del Paine jest prawdzwym fenomenem. W ciagu kilku dni marszu widzilesmy niesamowite formacje gorskie, lodowcowe jeziora ktorych koloru nie przekaze zadne zdjecie, lodowce ciagnace sie po horyzont, spalone lasy, niebo i chmury. I do tego kazdy dzien podobny: zmeczenie i zachwyt nad otaczajaca przyroda. Dawno z taka czestotliwoscia nie mowilem wow!! wlasnie dla takich chwil sie podrozuje !!











