Archiwum kategorii India

 
 

a dziś ukradli mi klapki…

W świątyni Kali, a właściwie pod świątynią, jednym z najznamienitszych zabytków Kalkuty zwanym Kali Ghat.
Jeden z tutejszych „wolontariuszy” oprowadził nas po kompleksie i w ekspresowym tempie z błogim uśmiechem wszystko rozumiejącego idioty, z wymawianym jeszcze szybciej niż chodził „szanti, szanti” odprawił modły za pomyślność nas i naszych rodzin i dzieci i pewnie nawet prawnuków. Na koniec wręczył nam zeszycik gdzie obok innych obcych nazwisk, przy których stały liczby z co najmniej trzema zerami Wojtek dopisał nasze 20. Wolontariusz się podziwił, pobiadolił, puścił nas wolno i pewnie dopisał do naszej cyfry dwa zera, dla kolejnych, którzy przyszli po nas.
Czytaj całość…

Psy indyjskich miast turystycznych

W dzień, gdy upał przenika najgłębsze tkanki skóry, gdy słońce pali żarem – śpią. Rozproszone przepływającą tam i  z powrotem ludzką masą są niemal niewidoczne. Ożywają z nadejściem chłodu nocy. Kiedy tłum przechodniów rzednie, zanika niemal, one pozostają na opustoszałych ulicach, nagle bardzo liczne łączą się w hordy i przestają być tak przyjemnie bezwładnym elementem krajobrazu. Indyjskie psy żyją nocą.

foto Edyta Moczulska
Czytaj całość…

nad Gangesem było tak ….

Dwa dni temu stanęłam nad Gangesem. Wielki Ganges, święty Ganges, Ganges ściek. Rzeka – matka, rzeka  życie - i nawet coś w niej żyje – tak twierdzi Wojtek – nie miałam szczęścia zobaczyć, miałam szczęście nie odczuć. Wielu się w niej kąpie, bo taka kąpiel święta jest. Poza tym jednak, poza cudownymi wierzeniami i piękną otoczką kolorowych rytuałów odprawianych przez wypomadowanych braminów, poza nadzieją w oczach niektórych zanurzających swe czyste ciała w zielonej wodo – mazi jest brud i bieda słaniająca się z głodu, bieda żebrząca, błagająca, oszukująca, kradnąca, wykorzystująca. A nad nią amerykański luz, japońskie fotografie, turystyczna ślepota i polskie : „czego on chce…”. Ignorancja goni się z nędzą w nierównym wyścigu.
Czytaj całość…

moje pierwsze spotkanie z Indiami

Moje pierwsze spotkanie z Indiami nastąpiło już kilka dni temu. Pędzący czas jest równie przytłaczający jak hałas, tłum i natarczywość niektórych ludzi. Brniemy trasą bardzo turystyczną - zobaczyć to, co zobaczyć należy. Za tydzień zjedziemy z tego szlaku, do ludzi. Dziś jednak wyruszamy dalej w stronę kolejnych zabytków, których coraz więcej zapisuje się w mojej pamięci. Bo zaczęliśmy właśnie od nich: Indian Gate, Pałac Prezydencki w Delhi, Qutub Minar, Red Fort, Jama Masjit, Taj Mahal, Fort Agra i kilka innych pomniejszych.
Czytaj całość…