a dziś ukradli mi klapki…
W świątyni Kali, a właściwie pod świątynią, jednym z najznamienitszych zabytków Kalkuty zwanym Kali Ghat.
Jeden z tutejszych „wolontariuszy” oprowadził nas po kompleksie i w ekspresowym tempie z błogim uśmiechem wszystko rozumiejącego idioty, z wymawianym jeszcze szybciej niż chodził „szanti, szanti” odprawił modły za pomyślność nas i naszych rodzin i dzieci i pewnie nawet prawnuków. Na koniec wręczył nam zeszycik gdzie obok innych obcych nazwisk, przy których stały liczby z co najmniej trzema zerami Wojtek dopisał nasze 20. Wolontariusz się podziwił, pobiadolił, puścił nas wolno i pewnie dopisał do naszej cyfry dwa zera, dla kolejnych, którzy przyszli po nas.
Czytaj całość…

