My i Machu Picchu
Tak sobie siedzę w naszym hotelowym pokoju w Arequipa, który przypomina raczej fragment nawy kościelnej o sklepieniu kolebkowym, w którą ktoś omyłkowo wstawił kilka łóżek niż pomieszczenie mieszkalne. Z pewnym rozrzewnieniem wspominam wczorajszy przytulny pokoik na piętrze z pięknym widokiem na pobliskie szczyty gór i wulkanów i tak myślę sobie, że wypadałoby coś napisać, kleję wiec kilka (no może kilkaset) słów o ostatnich dniach.
Minęły szybko to trzeba im przyznać. Sporo czasu przesiedzieliśmy w autobusach, przemierzyliśmy sporo kilometrów w górę, w dół i w wielokierunkowym przed siebie, dużo widzieliśmy. Dziś już wspomnieniem rysują się w naszej pamięci jedne z najbardziej spektakularnych (dotąd odkrytych) ruin inkaskiej cywilizacji – Machu Picchu.














